Po obejrzeniu tych 3 filmów, Twoje emocje się zmienią!

Czasami rozmawiam z ludźmi o zmianie nawyków, o rozwoju, o narzędziach, które pomagają porządkować życie i robić krok do przodu. I wiem jedno: narzędzi jest mnóstwo. Mogę czytać książki, mogę brać udział w szkoleniach, mogę zdobywać doświadczenia, mogę uczyć się poprzez działanie. Ale jest jeszcze coś, co działa na mnie wyjątkowo mocno – dobry film.

Nie mam na myśli kolejnego serialu, który „leci w tle” i niewiele wnosi. Chodzi mi o film, który dotyka serca. Taki, po którym czuję się lepiej. Taki, po którym w głowie pojawia się jedno zdanie: „wow… warto żyć”.

Od wielu lat świadomie nie oglądam horrorów. Mam w życiu wystarczająco dużo spraw, które potrafią podnieść poziom stresu. Nie potrzebuję dokładać sobie kolejnych emocji tego rodzaju. Wolę filmy, które poruszają ważne tematy i zostawiają mnie w lepszym miejscu niż przed seansem. Co ciekawe – to nie muszą być komedie. Ba, rzadko są. Najlepsze filmy w moim odczuciu to te, które potrafią jednocześnie wzruszyć i rozbawić, a potem zostawiają w sercu ciepło.

Dzisiaj opowiem o trzech tytułach, które właśnie takie emocje u mnie wywołują.

Dlaczego film może być narzędziem zmiany

Film działa inaczej niż książka czy szkolenie. Czasem nie daje mi gotowych instrukcji, ale trafia prosto w emocje. A kiedy porusza emocje, to uruchamia refleksję. Nagle zaczynam inaczej patrzeć na swoje wybory, na relacje, na to, co odkładam „na później”, a także na to, czy moje życie jest naprawdę moje.

Właśnie dlatego od czasu do czasu warto obejrzeć coś naprawdę dobrego. Coś, co przypomina mi o tym, co ważne. Coś, co nie dołuje, tylko buduje.

Film pierwszy: „Choć goni nas czas”

To jeden z najpiękniejszych filmów, jakie znam – i moim zdaniem idealny przykład historii, po której chce się żyć. W obsadzie są Morgan Freeman i Jack Nicholson. Ten film jest dla mnie opowieścią o spełnianiu marzeń, o sensie życia i o tym, jak bardzo potrafimy przeoczyć to, co naprawdę istotne.

Dwóch mężczyzn, jeden szpital i wiadomość, która zmienia wszystko

Historia zaczyna się od spotkania dwóch mężczyzn, którzy mają po 65 lat. Spotykają się w szpitalu – i obaj dowiadują się, że prawdopodobnie zostało im około sześciu miesięcy życia. Szpital jest własnością jednego z nich: bardzo zamożnego, bardzo aroganckiego człowieka, w którego wciela się Jack Nicholson.

Drugi bohater, grany przez Morgana Freemana, jest niezwykle inteligentny. Co ważne: mimo braku wykształcenia jest po prostu mądrym człowiekiem. Życie go nie rozpieszczało, a brak pieniędzy prawdopodobnie sprawił, że nigdy nie spełnił swoich marzeń – choć paradoksalnie te marzenia miał. Z kolei ten bogaty bohater, który mógłby mieć wszystko, w pewnym momencie gdzieś po drodze zgubił sens.

Lista marzeń i decyzja, która staje się zwrotem akcji

W pewnym momencie Morgan Freeman wyjmuje swoją listę marzeń, spisuje ją, a potem – w emocjach – wyrzuca na podłogę. Nicholson znajduje tę listę. I dzieje się coś, co nadaje całej historii kierunek: pada propozycja, żeby spełnić marzenia z tej listy. Skoro czasu jest niewiele, to może warto przestać odwlekać. Może warto przeżyć coś ważnego. A może, realizując marzenia drugiego człowieka, samemu stać się lepszym.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo naprawdę warto ten film zobaczyć. Powiem tylko tyle: to piękna opowieść o tym, że „pieniądze to nie wszystko”, ale jednocześnie o tym, że brak pieniędzy potrafi realnie zatrzymać człowieka w miejscu. I że sens życia wcale nie rośnie proporcjonalnie do stanu konta.

Scena na piramidzie i dwa pytania, które zostają w człowieku

Jest jedna scena, którą pamiętam wyjątkowo mocno. Rozgrywa się na szczycie piramidy Cheopsa. Morgan Freeman mówi wtedy do bohatera granego przez Nicholsona o tym, że starożytni Egipcjanie wierzyli, iż po śmierci człowiekowi zostaną zadane dwa pytania:

  • czy byłeś w życiu szczęśliwy?
  • czy twoje życie dawało szczęście innym ludziom?

Już sam ten moment pokazuje mi, wokół czego kręci się cały film. I jeśli mam polecić film, który porusza serce i zostawia z piękną refleksją, to „Choć goni nas czas” jest na szczycie tej listy.

Najważniejsze wnioski

  • Spotkania w życiu potrafią wydarzyć się „nieprzypadkowo” i zmieniać kierunek myślenia.
  • Marzenia mogą być realne – ale czasem brakuje zasobów, żeby je spełniać, a czasem brakuje sensu, mimo że zasoby są.
  • Dwa pytania o szczęście i dawanie szczęścia innym potrafią ustawić w głowie właściwe priorytety.

Film drugi: „Praktykant”

Drugi film to kolejna opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno na realizację swoich marzeń i odnalezienie sensu. W obsadzie zobaczę Anne Hathaway i Roberta De Niro. To historia, która daje mi ciepło, a jednocześnie pokazuje mądrość życiową bez moralizowania.

75 lat i pytanie: „co dalej?”

Bohater ma 75 lat. I – mimo wieku – nie czuje się szczęśliwy. Dokucza mu samotność, nie bardzo ma co robić i szuka sensu w swoim życiu. W pewnym momencie trafia na ogłoszenie: pewna firma realizuje projekt społeczny, w ramach którego zatrudnia seniorów na praktyki.

Staje przed zaskakującym wyzwaniem: musi przygotować list motywacyjny, ale nie pisać – tylko nagrać go kamerą i wysłać. Robi to. I odnajduje się w nowej rzeczywistości. Zostaje praktykantem w firmie zajmującej się dystrybucją odzieży.

Mądrość w relacjach – scena, która dotknęła mojego serca

Nie będę opowiadał całej historii, bo tu też zależy mi, żeby nie psuć seansu. Ale jest jedna scena, która mnie poruszyła, bo pokazuje, jak w mądry sposób można zareagować wobec drugiego człowieka – jednocześnie go nie upokarzając i nie robiąc awantury.

Jeden z bohaterów jest kierowcą, który jeździ z właścicielką firmy. Robert De Niro dostrzega z okna sytuację, która mogłaby skończyć się skandalem. Mógłby zrobić „zadymę”, mógłby publicznie oskarżyć, mógłby narobić wstydu. A jednak wybiera inne rozwiązanie: podchodzi do kierowcy i mówi spokojnie: „Powiesz to sam, czy ja mam to powiedzieć?”

Kierowca rozumie, o co chodzi, i sam bierze odpowiedzialność: idzie do właścicielki firmy i przeprasza, mówiąc, że nie czuje się najlepiej i nie może dzisiaj prowadzić. Jak to się dalej kończy – warto zobaczyć w filmie.

Najważniejsze wnioski

  • Wiek nie przekreśla potrzeby sensu ani potrzeby bycia potrzebnym.
  • Nowe sytuacje mogą przerażać (choćby nagranie listu motywacyjnego kamerą), a mimo to można się w nich odnaleźć.
  • Mądrość w relacjach często polega na tym, żeby dać drugiemu człowiekowi przestrzeń na odpowiedzialność, zamiast go kompromitować.

Film trzeci: „Duże dzieci”

Trzeci film jest inny niż dwa poprzednie. W obsadzie pojawiają się m.in. Adam Sandler, Kevin James, Chris Rock i David Spade. Od razu powiem uczciwie: nie jest to film, za który „dałbym się pokroić” ze względu na wielkie przesłanie. Są w nim momenty śmieszne, są momenty głupie, miejscami bywa infantylnie. A jednak… polecam go z jednego powodu.

Powrót do dzieciństwa i energia, której czasem nam brakuje

Ten film budzi we mnie potrzebę, żeby wrócić myślami do dzieciństwa. Żeby przypomnieć sobie, o czym kiedyś marzyłem. Żeby zobaczyć, że wciąż jest wiele rzeczy, których nie zrobiłem. I że bez względu na sytuację, w jakiej jestem, warto znaleźć czas:

  • dla siebie,
  • na zabawę,
  • na miłość,
  • na radość,
  • na przeżywanie czegoś wyjątkowego,
  • a nawet na trochę „idiotyczne” zachowania, które czasami wcale do mnie nie pasują, ale potrafią mnie odświeżyć.

Chodzi o to, żeby mentalnie cofnąć się do czasu, kiedy byłem dzieckiem. Do czasu, gdy nie analizowałem, czy coś wypada, czy nie wypada. Taki powrót potrafi przywołać niezwykłą radość i sprawić, że czuję przypływ energii. I właśnie po to czasem potrzebuję takich historii.

Najważniejsze wnioski

  • Nie wszystko, co wartościowe, musi być „poważne” i „mądre” w klasycznym sensie.
  • W dorosłości łatwo zgubić spontaniczność – a ona potrafi dawać energię i radość.
  • Czasem warto spojrzeć na film z innej perspektywy: nie oceniać, tylko zobaczyć, co we mnie porusza.

Heksagon Szczęścia a to, co zostaje po tych filmach

Kiedy myślę o tych trzech historiach, to widzę, że one dotykają rzeczy naprawdę ważnych. I choć każdy film robi to inaczej, wszystkie w jakimś sensie przypominają mi o tym, co składa się na dobre życie.

Praca

„Praktykant” pokazuje mi, że praca może być czymś więcej niż obowiązkiem. Może być przestrzenią sensu i bycia potrzebnym – nawet wtedy, kiedy teoretycznie „już nic nie muszę”.

Finanse

„Choć goni nas czas” mocno uświadamia mi dwie strony medalu: pieniądze nie są wszystkim, ale ich brak potrafi zatrzymać marzenia. Jednocześnie same pieniądze nie dają sensu, jeśli człowiek go po drodze gubi.

PRO (permanentny rozwój osobisty)

W każdym z tych filmów widzę rozwój – czasem przez decyzję, czasem przez relację, czasem przez konfrontację z pytaniem „co ja właściwie robię ze swoim życiem”. I to jest dla mnie esencja rozwoju: nie teoria, tylko wewnętrzny ruch.

Czas dla siebie

„Duże dzieci” przypomina mi o czymś prostym: o czasie na zabawę, radość i oddech. O tym, że czas dla siebie nie zawsze musi wyglądać „produktywnie”. Czasem ma po prostu przywrócić lekkość.

Relacje

W „Choć goni nas czas” relacja dwóch bardzo różnych ludzi staje się punktem zwrotnym. W „Praktykancie” porusza mnie sposób, w jaki można podejść do drugiego człowieka z szacunkiem, nawet w trudnej sytuacji. Te historie zostawiają we mnie myśl, że relacje potrafią zmieniać życie.

Zdrowie

Punktem startowym „Choć goni nas czas” jest wiadomość o ograniczonym czasie życia. To mocne przypomnienie, że zdrowie – i w ogóle życie – nie jest oczywistością. A skoro nie jest, to tym bardziej warto żyć świadomie.

Zabierz to ze sobą

Jeśli mam zostawić jedną myśl po tych trzech filmach, to będzie to ta: czasem jeden seans potrafi uruchomić w człowieku coś, czego nie uruchomi ani serial, ani przypadkowa rozrywka. „Choć goni nas czas” zostawia mnie z pytaniami o szczęście. „Praktykant” daje mi spokój i wiarę, że sens można znaleźć w każdym wieku. „Duże dzieci” przypomina mi o radości, której nie warto sobie odbierać.

A teraz ja mam prośbę: jeśli widziałeś którykolwiek z tych filmów, pomyśl, co w nim dotknęło twojego serca. Jakie emocje wywołał. Jaką lekcję wyniosłeś. I czy jest coś, co po takim filmie naprawdę chciałeś w swoim życiu zmienić.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email

Info o autorze

Fryderyk Karzełek

Fryderyk Karzełek

Ekspert, mentor i doświadczony szkoleniowiec z dziedziny rozwoju osobistego, sprzedaży naturalnej i finansów. Autor wielu książek. Każdego poranka o godzinie 5:55, w Klubie 555, budzi kilka tysięcy osób, które chcą pozytywnie rozpocząć dzień i wdrożyć w swoje życie 13 nawyków ludzi sukcesu, zachować balans w Heksagonie Szczęścia i stworzyć ze swojego życia prawdziwe Arcydzieło.