Jak W KOŃCU zrealizować noworoczne postanowienia? [Expert w Bentleyu]

Są momenty, kiedy łatwo powiedzieć: „ta sytuacja mnie dołuje”. I ja rozumiem, dlaczego tak mówimy. Tyle że to zdanie nie oddaje rzeczywistości. Prawda jest prostsza i jednocześnie trudniejsza do przyjęcia: to nie sytuacja mnie dołuje. To ja dołuję siebie z powodu sytuacji.

To jest różnica między językiem reaktywnym a proaktywnym. Reaktywnie brzmi to tak: „jestem nieszczęśliwy, jestem ofiarą losu, nie mam na nic wpływu”. Proaktywnie: „czuję się źle, bo sytuacja jest taka, a nie inna, i nie mam na nią wpływu. Mogę jednak wybrać postawę i mogę zadbać o to, co jest w mojej strefie wpływu”.

Nie jestem robotem. Jeśli dzieje się coś złego, czasem mnie to „trzaśnie obuchem”. Natomiast nauczyłem się skracać do minimum czas, w którym stoję w tej „lodowatej wodzie”. Bo to, co jest poza moją strefą wpływu, mogę co najwyżej przyjąć. A to, co jest w mojej strefie wpływu, mogę zmieniać. I właśnie tu zaczyna się moja praca nad szczęściem.

Przez lata porządkowałem to, co działa, a co mnie niszczy. I tak powstał Heksagon Szczęścia: sześć obszarów, o które dbam permanentnie. Nie „od czasu do czasu”. Permanentnie. Tajemnica? Każdy z nich jest dokładnie tak samo ważny. Jeśli zaniedbam jeden, wcześniej czy później odbije się to na całości.

Żeby uporządkować myślenie, zadaję sobie proste pytanie: czy tak, jak jest dzisiaj, ma być już zawsze? I robię to po kolei w sześciu obszarach.

Praca

Praca to nie jest tylko „miejsce, gdzie zarabiam”. Dla mnie praca jest obszarem, który odpowiada na dwa pytania: czy to, co robię, daje mi satysfakcję i radość? I czy daje mi energię, czy ją zabiera?

Dwa kryteria, które mówią mi prawdę o pracy

Jeżeli praca daje mi satysfakcję, radość i sens, to nawet jeśli jest trudna, nie wypala mnie w taki sposób, jak praca bez sensu. Natomiast jeśli praca nie daje ani satysfakcji, ani radości, to zaczyna się problem. I to jest ten moment, w którym mówię wprost: jeśli nie masz ani satysfakcji, ani wystarczających pieniędzy (o pieniądzach za chwilę), to jest „czarna dupa”.

Brutalne? Być może. Ale ja wolę nazywać rzeczy po imieniu, bo wtedy łatwiej je zmienić.

Praca, która zabiera energię, kradnie resztę życia

Widzę to często: idziesz do pracy na osiem godzin, wychodzisz wyczerpany. Co robisz? Wpadasz w strefę komfortu, bo musisz „odbić” energię: serial, Netflix, gra, cokolwiek. Pojawia się myśl: „coś mi się od życia należy”. A tak naprawdę często chcesz po prostu zapomnieć, że jutro znowu tam wrócisz.

Kiedy praca zabiera energię, trudniej o samodyscyplinę. Bo dyscyplina też kosztuje energię. Dlatego porządek w tym obszarze jest dla mnie kluczowy: odzyskuję energię, a z energią wraca sprawczość.

Najważniejsze wnioski

  • Nie mówię sobie: „ta praca mnie niszczy”. Mówię: „ja pozwalam, żeby ta praca mnie niszczyła” – i szukam strefy wpływu.
  • Sprawdzam, czy praca nadal daje mi radość. Jeśli przestaje, zaczynam planować zmianę.
  • Nie traktuję stereotypu „zawód na 40 lat” jako wyroku. Dla mnie to stereotyp zabójczy.

Finanse

Finanse to osobny obszar, bo to nie jest to samo co praca. Praca dotyczy kompetencji, tego, co potrafię robić i jak zarządzam sobą. Finanse to umiejętność rozumienia pieniędzy: skąd się biorą, dokąd mają iść i jak mają pracować.

Trzy umiejętności finansowe, które traktuję jak fundament

W finansach widzę trzy kluczowe sprawy:

  • zrozumienie, od czego zależy wysokość dochodów,
  • umiejętność wydawania pieniędzy: budżetowanie, nadawanie kierunku,
  • umiejętność pomnażania pieniędzy.

Nie ulegam też presji „pieniądze szczęścia nie dają”. Ja nie twierdzę, że pieniądze są wszystkim. Ale są warunkiem. Tak samo jak zdrowie jest warunkiem. Jeśli mam marzenia i chcę je realizować, to potrzebuję narzędzi, a jednym z narzędzi są pieniądze.

Planowanie całego życia zaczynam od osi czasu

W pewnym momencie zrobiłem coś, co porządkuje mi głowę: narysowałem oś czasu. Po lewej stronie napisałem mój wiek: 61 lat. Tego nie zmienię. Po prawej napisałem, jak długo chcę żyć: 120 lat. Wiem, jak to brzmi. Ktoś może powiedzieć, że mi odbiło. A ja po prostu zobaczyłem „magię liczb”: mam przed sobą 59 lat do zaplanowania.

Jeśli masz dziś 30 lat i wpiszesz 100, to nagle widzisz 70 lat. To nie jest „chwilka”. To jest kawał życia, który można mądrze zaplanować: karierę, finanse, zdrowie, relacje, marzenia i to, czego muszę się nauczyć, żeby to wszystko było możliwe.

Najważniejsze wnioski

  • Finanse traktuję jako zestaw umiejętności, a nie temat „dla innych”.
  • Używam osi czasu, żeby zobaczyć realny horyzont życia i planowania.
  • Nie uciekam w slogany o pieniądzach – patrzę, czy moja sytuacja finansowa pozwala mi żyć tak, jak chcę.

PRO: permanentny rozwój osobisty

To jest obszar, który otwiera mi wszystkie drzwi. Widzę, że wiele osób kończy szkołę i mówi: „nauka skończona”. Tyle że dyplom nie jest dowodem. Dowodem jest to, co umiesz i co potrafisz zrobić. Papier bardzo często nie odzwierciedla potencjału.

Złota godzina: mój sposób na myślenie i decyzje

W PRO kluczowe jest planowanie czasu na myślenie. Ja nazywam to złotą godziną, choć czasem godzina to za mało. Słyszałem od jednego z nauczycieli podejście, które daje mi do myślenia: jeśli jesteś przedsiębiorcą i pracujesz osiem godzin, to dwie–trzy godziny powinieneś przeznaczać na myślenie i podejmowanie decyzji, kolejne dwie na edukację, a dopiero resztę na rutynę i spotkania. Brzmi inaczej niż stereotyp „im więcej, tym lepiej”, ale ja uważam, że praca dłużej dla samego faktu pracy to głupota. To zabija radość życia.

W praktyce przenoszę to na każdy zawód. Nawet jeśli pracujesz osiem godzin dziennie, możesz wstać pół godziny lub godzinę wcześniej i wykorzystać poranną energię, kiedy mózg jest najbardziej sprawny i nikt nie przeszkadza. Ten czas przeznaczam na rozwój, przemyślenia, cele, decyzje. Na diagnozę: czy ja w ogóle jestem szczęśliwy, czy tylko biegnę jak chomik w kółku?

Dlaczego dbam o sprawność mózgu, szczególnie po sześćdziesiątce

Jest statystyka, która mną wstrząsnęła: najlepszy okres w życiu, jeśli chodzi o możliwości intelektualne, jest między 60. a 70. rokiem życia – pod warunkiem, że rozwijałeś się przez całe życie. To nie dzieje się samo. Tam też pojawia się informacja o tym, że średni wiek prezesów największych korporacji na świecie to 62 lata, a średnia wieku noblistów to 62–63 lata. Dla mnie to jest jasny sygnał: przygotowuję się całe życie, żeby w tym wieku mieć największą sprawność.

Jestem przykładem dla samego siebie: mam 61 lat i mój mózg jeszcze nigdy nie był tak sprawny jak dziś.

Najważniejsze wnioski

  • Planowanie czasu na myślenie i edukację traktuję jako obowiązkowe, nie „opcjonalne”.
  • Poranek wykorzystuję, bo wtedy mam największą energię i spokój.
  • Sprawność mózgu buduję latami – wtedy po 60. roku życia mogę wejść na najwyższy poziom możliwości.

Czas dla siebie

Czas dla siebie to obszar, który wielu osobom wydaje się „egoistyczny”. A ja uważam go za konieczny. To czas, kiedy robię coś wyłącznie dla siebie, po to, żeby być szczęśliwym. I tu też wraca klucz Heksagonu Szczęścia: każdy obszar jest tak samo ważny. Jeśli zaniedbam czas dla siebie, to prędzej czy później odbije się to na pracy, relacjach, zdrowiu i wszystkim innym.

Zaczynanie zmian „od razu”, a nie „od poniedziałku”

Widzę pułapkę postanowień: nowy rok, siłownia, zdrowe jedzenie, rzucanie palenia. I po dwóch–trzech tygodniach większość wraca do starych nawyków. Statystyki mówią, że wytrwa niewielki procent.

Dla mnie ważniejsze jest coś innego: nie musisz czekać do „pierwszego stycznia”. Jeśli masz potrzebę zmiany w jakimkolwiek obszarze Heksagonu Szczęścia, to zacznij jak najszybciej. Mamy mnóstwo wymówek: święta, wakacje, egzaminy. A prawda jest taka, że każdy dzień jest dobry, żeby zacząć zmianę.

Najważniejsze wnioski

  • Czas dla siebie nie jest luksusem – jest paliwem do reszty życia.
  • Nie czekam na „idealny moment”, bo on nie istnieje. Zaczynam, kiedy tylko mogę.
  • Zmianę traktuję jak decyzję, a nie jak emocję zrywu.

Relacje

Relacje to dla mnie rodzina, przyjaciele, bliscy i otoczenie. Widzę, że dziś mamy problem z nawiązywaniem bezpośrednich relacji. Łatwiej coś napisać w komentarzu niż spotkać się w realu. A przecież wszyscy nasi obecni przyjaciele byli kiedyś nieznajomymi.

Wracać do realnych spotkań, a nie tylko do kontaktu „w ekranie”

Dlatego zachęcam do tego, żeby spotykać się z ludźmi, poznawać nowych ludzi w realu, tworzyć lokalne inicjatywy, organizacje, stowarzyszenia, realizować cele razem. Razem możemy więcej. I przede wszystkim: uczymy się z powrotem bycia z ludźmi.

Nie osądzaj, nie krytykuj, nie narzekaj

W relacjach bardzo mocno trzymam się trzech zasad: nie osądzaj, nie krytykuj, nie narzekaj. I powtarzam jedno zdanie, które uwalnia mnie od cudzych projekcji: jeśli ktoś mówi „nie rozumiem, jak żyjesz”, to odpowiadam: „nie musisz”. To jest moje życie. Moje decyzje wynikają z moich wartości, doświadczeń i wiedzy. Nie musisz ich rozumieć.

Widzę też dwa powody, dla których ludzie mówią innym, jak mają żyć:

  • chcą, żebyś żył tak jak oni, bo wtedy dostają potwierdzenie, że ich sposób życia jest „okej”,
  • ich „rady” często pokazują ich ograniczenia, a nie twoje możliwości.

Kiedy to rozumiem, łatwiej mi budować relacje bez manipulacji i bez poczucia winy. A jeśli moje otoczenie jest toksyczne i mnie hamuje, to muszę to zdiagnozować. Nie jestem skazany na tych samych ludzi. Na świecie jest ponad siedem miliardów osób. Jeśli moje otoczenie nie wspiera mnie w realizacji mnie jako człowieka, mam prawo podejmować decyzje.

Najważniejsze wnioski

  • Wracam do spotkań na żywo i do budowania relacji w realu.
  • Uwalniam się od osądu, pamiętając: „nie musisz tego rozumieć”.
  • Diagnozuję, czy otoczenie mnie wspiera, czy hamuje – i traktuję to poważnie.

Zdrowie

Zdrowie jest warunkiem, ale nie jest „najważniejsze kosztem wszystkiego”. Jeśli skupisz się wyłącznie na zdrowiu i zaniedbasz pozostałe obszary, możesz być zdrowy, ale nieszczęśliwy. Dla mnie chodzi o równowagę.

Moja definicja zdrowia

Mam 61 lat i patrzę na zdrowie bardzo konkretnie: chcę, żeby mój stan zdrowia pozwalał mi przeżywać życie przez kolejne dziesiątki lat. Chcę być sprawny fizycznie, pełen energii i mieć możliwość robić to, na co mam ochotę, bez względu na wiek. Jeśli mając 80 lat będę chciał pojechać na rollercoaster, chcę móc to zrobić.

Diagnoza: badania, liczby i „Excel”

Dlatego robię regularne badania dwa razy w roku, możliwie kompleksowo. Wydaję na to duże pieniądze, bo nie interesuje mnie, czy ktoś mi to „sfinansuje”. Zdrowie jest dla mnie ważne. Chcę wiedzieć, czy w moim organizmie wszystko działa.

Powiem to tak, jak lubię: jeśli planujesz zdrowie na najbliższe lata, zrób to w Excelu. To są liczby: wydolność, pułap tlenowy, wyniki krwi i inne parametry. To nie jest „wrażenie”. To jest konkret.

Motywacja i nawyki: dlaczego nie wystarcza wiedzieć, że coś szkodzi

Wiele osób wie, że palenie szkodzi. Palacz to wie, rozumie i często akceptuje. A potem opowiada historię, która uzasadnia, dlaczego pali. I tej historii trzeba się pozbyć.

Jest anegdota o człowieku skazanym na śmierć, którego nie dało się odchudzić nawet dietą, a na końcu powiedział: „bo jakoś nie mam motywacji”. I to jest sedno. Jeśli chcesz zmiany, zadaj sobie pytanie: dlaczego warto?

Jeśli dziś jestem szczęśliwy i chcę żyć długo, to pytam siebie: czy to, co robię, mi w tym pomaga? I jeśli ktoś mówi: „palenie to moja przyjemność”, to ja pytam: jaką przyjemność mogę wprowadzić w miejsce palenia? Bo po 48 godzinach fizycznie zostaje już głównie „program w głowie”, że papieros daje satysfakcję.

W praktyce robię sobie proste ćwiczenie: „krzyż Adenauera”. Po jednej stronie piszę, dlaczego chcę coś rzucić. Po drugiej – dlaczego to jest „świństwo”, co mi robi, co mi zabiera. I szukam działania zastępczego, które daje przyjemność, ale mnie nie niszczy.

Sen i regeneracja jako element zdrowia

Uczę się też pilnować snu. Usłyszałem od lekarza pracującego z trudnymi przypadkami nowotworowymi, że jeśli mam jakiekolwiek schorzenie, powinienem nauczyć się chodzić spać o 22:00, bo wtedy regeneruje się układ odpornościowy. Do tego kontroluję sen: interesuje mnie, czy mam odpowiednią ilość głębokiego snu oraz REM, bo to są elementy porządkowania i oczyszczania mózgu.

Dla mnie to jest proste: chcę żyć długo i sprawnie, więc traktuję to poważnie.

Najważniejsze wnioski

  • Zdrowie rozumiem jako sprawność i energię, które pozwalają mi realizować życie bez względu na wiek.
  • Stawiam na diagnozę: regularne badania i liczby, które pokazują prawdę.
  • Zmiana nawyków zaczyna się od motywacji i od uczciwego spojrzenia na to, co mi służy, a co mnie niszczy.

Co zabieram ze sobą

Nie mam wpływu na wszystko, co dzieje się „na zewnątrz”. Mogę natomiast mieć wpływ na to, jak żyję. I kiedy porządkuję sześć obszarów Heksagonu Szczęścia, odzyskuję energię, sprawczość i radość. To nie jest teoria. Nic nie jest dobre, jeśli tego nie robimy.

Dlatego wracam do jednego, prostego działania: biorę kartkę, wpisuję dzisiejszą datę i zadaję sobie sześć pytań. Czy praca ma tak wyglądać zawsze? Czy finanse mają tak wyglądać zawsze? Czy rozwój ma stać w miejscu? Czy mam czas dla siebie? Czy relacje mnie wspierają? Czy zdrowie daje mi wolność, czy mnie ogranicza?

A potem podejmuję decyzję i przestaję kombinować. Robię.

Udostępnij:

Facebook
Twitter
LinkedIn
Email

Info o autorze

Fryderyk Karzełek

Fryderyk Karzełek

Ekspert, mentor i doświadczony szkoleniowiec z dziedziny rozwoju osobistego, sprzedaży naturalnej i finansów. Autor wielu książek. Każdego poranka o godzinie 5:55, w Klubie 555, budzi kilka tysięcy osób, które chcą pozytywnie rozpocząć dzień i wdrożyć w swoje życie 13 nawyków ludzi sukcesu, zachować balans w Heksagonie Szczęścia i stworzyć ze swojego życia prawdziwe Arcydzieło.